piątek, 27 marca 2015

2 biedy z krótkim terminem.

17 marca otrzymałam wiadomość, że koło wejścia do DPS Słoneczko siedzi wystraszona chuda szylkreta. Ciężko było ją zobaczyć z daleka, siedziała wciśnięta w kąt pod murem budynku.


Nie chciała wejść do klatki pułapki, nie była zainteresowana jedzeniem. Zaryzykowałam i podeszłam do niej powoli, złapałam za kark a ona wcale się nie wyrywała. Ulokowałam ją w klatce i okazała się być bardzo miłą kotką, choć strasznie krzyczała na koty. Poza dużą szczupłością miała krzywą stopę tylnej lewej łapy. Zgrubienie jakby po źle zrośniętym złamaniu. Poza tym miała świerzbowca w uszach i tasiemca.






















Zaczęła rujkować, więc zapisałam na sterylkę 26.03. Wcześniej dowiedziałam się, że około 2 miesięcy temu przygarnęła ją pani mieszkająca w Śródmieściu. Kotka wychodziła z domu, znikała na dzień czy dwa, ale ostatnie wyjścia miało miejsce 2 tygodnie przed jej znalezieniem na Błoniu.
 Nadszedł dzień sterylki. Wydawało się, że wszystko przebiegnie sprawnie. Kotka była już zaszyta, miejsce zabiegu miała zabezpieczone alusprayem, dostała konieczne zastrzyki i przestała oddychać. Reanimacja nie przyniosła efektu. Niespodziewane i bardzo przykre zakończenie.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
21.03 korzystając z okazji transportu zdecydowałam się zabrać jednego z kocurów bytujących przy ul. Sygnałowej. Od zimy otrzymywałam informacje, że dzieje się zn im coś złego, że wygląda coraz gorzej choć je. Miałam nadzieję, że któraś z dokarmiających tamtejsze koty osób udzieli mu pomocy. Nadzieja ta jednak była płonna i kot był pozostawiony sam sobie, choć przestał być dzikusem jakby oczekiwał pomocy.

Tak wyglądał w październiku zeszłego roku.



















 Teraz to obraz nędzy i rozpaczy.








































Punkcja nie wykazała obecności płynu w otrzewnej. Zobaczymy czy leki pomogą czy też stan kota będzie ulegał pogorszeniu. Oby zaskoczył mnie pozytywnie.




















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz